niedziela, 1 grudnia 2019

DAWNO, DAWNO TEMU...rozdział 4


Gienia jak zwykle wyskoczyła w tym swoim kwiecistym fartuchu, który już zawsze będzie mi się kojarzył tylko z nią. Włosy w kolorze bakłażana zakręciła na trwałą. Pulchna i żwawa. Rzuciła mi się na szyję. Pachniała jakimś ciastem, co tez nieodmiennie przywodziło mi na myśl rodzinny dom.
Ta kobieta mnie uwielbiała. Z wzajemnością. Traktowałem ją, jak moją trzecią babcię.

wtorek, 5 listopada 2019

DAWNO, DAWNO TEMU...rozdział 3



3.
– Jak tam Paweł? Bardzo się wściekał? – uśmiechnęłam się pod nosem, przypominając sobie minę mojego zbulwersowanego brata.
Sara parsknęła, ledwo utrzymując w ustach kawę, której wzięła spory łyk. Pokręciła głową.
– Nie, ale muszę przyznać, że uwielbiam te wasze awantury – powiedziała z uśmiechem – I uwielbiam ten jego święcie oburzony wyraz twarzy – dodała z kolejnym parsknięciem – Boże, jak ja go kocham – westchnęła z rozrzewnieniem, a jej wzrok się rozmył.

czwartek, 17 października 2019

DAWNO, DAWNO TEMU...rozdział 2


2.
Właśnie kończyliśmy się ubierać, gdy usłyszeliśmy szarpnięcie za klamkę. Mila odwróciła się przestraszona, gdy do pokoju dziarskim krokiem wmaszerował Paweł, a tuż za nim Sara z nietęgą miną.
– Pięknie – sapnął mój ukochany przyszły szwagier – Wygląda na to, że opłaciłem miejsce schadzek dla własnej siostry i jej gacha – stanął na środku pokoju i zwrócił się do Kamili: – Czy ty nie obiecywałaś mi przy wigilijnym stole, że do Wielkanocy z nim zerwiesz?

sobota, 12 października 2019

DAWNO, DAWNO TEMU...rozdział 1


– A wy? – zagadnął mnie Kuba, hot kolega mojego brata. – Jak się poznaliście? – popatrzył na mnie tymi swoimi bezdennymi, brązowymi oczami.
Siedziałam tuż obok niego i musiałam się odchylić, żeby móc na niego spojrzeć. Doprawdy, facet był zbyt przystojny, jak na mój gust. Same przez to kłopoty.
Odkąd tu przyszliśmy, trudno było mi się skupić na rozmowie. Z kilku różnych powodów. Przebudziłam się, gdy Paweł zaczął opowiadać zebranym historię skumania się z Sarą. Oczywiście przemilczał fakt, że bzyknęli się zaraz po imprezie w Noc Kupały. Nawet zastanawiałam się, czy im tego nie przypomnieć, ale powstrzymałam się w ostatniej chwili. Sara by mnie za to zatłukła, nawet teraz, gdy powodzenie jej wesela i wieczoru panieńskiego zależało w dużej mierze ode mnie.

wtorek, 16 lipca 2019

SŁOŃCE, WIATR I KSIĘŻYC - prolog



– Za górami, za lasami w niewielkiej wiosce na ziemiach Zielonego Królestwa żył sobie chłopiec… – Dziadek zawiesił na chwilę głos.
– I co było dalej? – zapytała niecierpliwie Kaja.
Dziadek roześmiał się dobrodusznie.
– Jeśli będziesz tak przerywać, to nigdy nie dowiesz się, co było dalej.
– No dobra – odburknęła i okryła się kołdrą po same uszy.
Na dworze sypał śnieg, a wiatr zawodził w kominie.