czwartek, 19 marca 2020

WE KRWI rozdział 8



Wyszedłem z uczelni i skierowałem się na tramwaj w stronę Ostrowa Tumskiego. Zrobiło się chłodniej i zbierało się na deszcz. Założyłem kaptur i zapiąłem wiatrówkę po samą szyję. Umówiłem się na piwo z Anką. Musiałem z nią porozmawiać. Cały ostatni wykład próbowałem sobie przygotować odpowiednią gadkę, żeby nie sprawić jej przykrości. Jak się kończy takie układy? Zazwyczaj działo się to samoistnie. Tak myślę. To był mój pierwszy raz i chyba ostatni, pomyślałem zmęczony.

niedziela, 15 marca 2020

WE KRWI rozdział 7



Środa ciągnęła się niemiłosiernie. Po pracy wpadłam do mieszkania, zjadłam coś na szybko i wzięłam prysznic. Byłam padnięta i chciałam jak najszybciej przebrać się w dresy, a potem zakopać się w koc i dokończyć książkę, którą zaczęłam wczoraj przed snem i która wciągnęła mnie bez reszty. Wiedziałam, że nie miałam zbyt fascynującego życia, ale w ogóle mi to nie przeszkadzało. Moja praca była jednocześnie moją pasją, miałam dobrego przyjaciela i kilku znajomych. I sobotnie wieczory w Orient Expressie.

wtorek, 31 grudnia 2019

FALE I ECHA - fragment



Dochodziła dwudziesta druga, gdy stanąłem pod blokiem Niny. Zadarłem do góry głowę i spojrzałem w jej okno. Wydobywał się z niego blady niebieski blask, najpewniej z telewizora.
Nie odbierała ode mnie telefonu i zacząłem się martwić. I tęskniłem za nią. Tak strasznie za nią tęskniłem. Nasze ostatnie rozstanie zostawiło we mnie zły posmak. Zachowałem się jak tchórz.

niedziela, 1 grudnia 2019

DAWNO, DAWNO TEMU...rozdział 4


Gienia jak zwykle wyskoczyła w tym swoim kwiecistym fartuchu, który już zawsze będzie mi się kojarzył tylko z nią. Włosy w kolorze bakłażana zakręciła na trwałą. Pulchna i żwawa. Rzuciła mi się na szyję. Pachniała jakimś ciastem, co tez nieodmiennie przywodziło mi na myśl rodzinny dom.
Ta kobieta mnie uwielbiała. Z wzajemnością. Traktowałem ją, jak moją trzecią babcię.

wtorek, 5 listopada 2019

DAWNO, DAWNO TEMU...rozdział 3



3.
– Jak tam Paweł? Bardzo się wściekał? – uśmiechnęłam się pod nosem, przypominając sobie minę mojego zbulwersowanego brata.
Sara parsknęła, ledwo utrzymując w ustach kawę, której wzięła spory łyk. Pokręciła głową.
– Nie, ale muszę przyznać, że uwielbiam te wasze awantury – powiedziała z uśmiechem – I uwielbiam ten jego święcie oburzony wyraz twarzy – dodała z kolejnym parsknięciem – Boże, jak ja go kocham – westchnęła z rozrzewnieniem, a jej wzrok się rozmył.