sobota, 11 lutego 2017

RECENZJA "RÓŻY" AGNIESZKI OPOLSKIEJ


Agnieszka Opolska zadebiutowała w 2015 roku powieścią „Anna May”. Powieść zdobyła główną nagrodę w plebiscycie Literacki Debiut Roku. „Róża”to druga powieść autorki, ale też pewnego rodzaju debiut, ponieważ książka została wydana przez jej własne wydawnictwo - Wydawnictwo Opolska.
W pierwszej kolejności chciałabym wspomnieć o okładce i wyznać, że nie byłam jej fanką od samego początku. Głównie za sprawą kolorów, które wydawały mi się mało wyraziste i nie przyciągały wzroku. Gdy jednak wzięłam książkę do rąk, natychmiast zmieniłam zdanie. Twarda oprawa, nietypowy font tytułu, a przede wszystkim wplecione w tekst grafiki autorstwa Agnieszki, sprawiły, że „Róża” to takie małe dzieło sztuki.


Opis na okładce mówi „Niezwykła opowieść o pragnieniu miłości i poświęceniu. Przeczytane raz, pozostaje w pamięci na długo”. Czy tak będzie w moim przypadku?
Powieść zaczyna się dość intrygująco. Daniel, współwłaściciel krakowskiej firmy rachunkowej, wraca do domu po ciężkim dniu pracy. Wymienia zdawkowe SMS-y z żoną na temat obiadu i jego walorów smakowych. W pewnym momencie jej wiadomości z zupełnie neutralnych, przeistaczają się w bardzo pikantne seksSMS-y;) Zaskoczony i podniecony Daniel nie może się doczekać, aż dotrze do domu i spełni fantazje żony.
Gdy zjawia się na miejscu, mieszkanie okazuje się puste. Kobieta z niknęła, a wraz z nią jej ubrania, kosmetyki, pamiątki, książki i zdjęcia. Zszokowany mężczyzna zauważa na ścianie ich wspólnej sypialni wydruki rozmów, które od kilku tygodni prowadził ze swoją koleżanką ze szkoły. Pomimo tego, że nigdy swojej żony nie zdradził fizycznie, od dłuższego czasu zdradzał ją emocjonalnie. Mężczyzna orientuje się, że wszystko się wydało i wpada w panikę. W tym samym momencie otrzymuje kolejnego, i jak się potem okaże, ostatniego SMS-a od Karoliny: „Załóżmy, że nigdy mnie nie spotkałeś. Zniknęłam z twojego życia”.
Przyznacie, że brzmi to zachęcająco? :D
W tamtym momencie znienawidziłam Daniela, ponieważ zrobił coś, co według mojej skali nieprzyzwoitych zachować wobec partnera, znalazło się na „zaszczytnym” pierwszym miejscu. Zdradził własną żonę w sposób, którego nie da się wybaczyć, ani naprawić. Po skończeniu lektury, stwierdziłam jednak, że nie tylko on ponosi winę za to, co się wydarzyło. Z całych sił próbowałam polubić i zrozumieć Karolinę/Różę, która po epickim zniknięciu z życia Daniela, pojawia się w ośrodku dla bezdomnych Maison we francuskim Lille. Próbowała, ale poległam. Dla mnie to osoba o emocjonalności dziecka. Chce, aby ją kochano, ale nie daje nic w zamian. Chce, aby ją rozumiano, ale milczy. Chce, aby ktoś ją dostrzegł, ale cały czas ucieka. Jest egoistką, która żąda, aby liczyć się z jej uczuciami, natomiast sama bez mrugnięcia okiem porzuca ludzi, którym na niej zależy i ma kompletnie gdzieś, co czują. Nie uwierzyłam nawet w jej lojalność i miłość do wuja…
Za to obdarzyłam sympatią Theo, który był szczery i prawdziwy w tym co robił, kim był, chociaż i jego życie nie oszczędzało. Scena, w której „płacił” swojej modelce za usługę…to jedna z najzabawniejszych scen w książce :D
Podobał mi się klimat Lille – małe, kolorowe uliczki, minigalerie sztuki, zapachy, plejada różnorodnych postaci.
Podobał mi się język, w którym Agnieszka nie szczędziła wulgaryzmów i „świństewek” ;), które jak dla mnie tylko uwiarygodniły fabułę.
Jedyne, do czego mogę się przyczepić to pewna „irracjonalność” w dialogach bohaterów. Czasami zastanawiałam się, o co im chodzi i czy oni rzeczywiście słyszą swoje odpowiedzi. Niekiedy miałam wrażenie, że nie rozmawiają ze sobą, a obok siebie ;)

Muszę wyznać szczerze, że nigdy nie lubiłam tradycyjnych polskich powieści obyczajowych. Nie lubiłam ich, ponieważ nie czułam potrzeby czytania o tym, co widzę na co dzień. Powoli zmieniam zdanie to za sprawą powieści takich jak „Róża”, którą serdecznie wam polecam, a Agnieszce gratuluję wydania jej pod szyldem własnego wydawnictwa :)
Książkę można zakupić tutaj opolska.net

7 komentarzy:

  1. "Róża" to taka perełka wśród polskiej obyczajówki, przynajmniej według mnie :) A Agnieszka wykonała kawał dobrej roboty przy tej książce - tekst, grafiki i otwarcie własnego wydawnictwa, zasługuje to na uznanie :)
    Fajnie, że na swojej stronie zdecydowałaś się na napisanie recenzji, czekam na kolejne :D

    Trochę się za bardzo rozpisałam, jak na komentarz :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo podziwiam jej odwagę i mam nadzieję, że przyniesie jej to sukces.

      Usuń
  2. Wiesz, Róża nie jest bohaterką bez winy, nigdy nie próbowałam jej bronić. Pragnienie miłości nie jest racjonalne jest w nas, niezależnie czy umiemy kochać, dawać miłość, przyjmować ją. Tak naprawdę jest potrzebą pierwotną. Moim zdaniem kluczem do rozumienia Róży jest "uwikłanie". Róża nie wybiera, "coś" wybiera za nią od samego początku. Terapia Hellingera, o której jest mowa w książce, naprawdę mówi, że nasi przodkowie, których wyrzucono z rodziny i zatarto o nich pamięć, wpływają na przyszłe losy rodziny. Dlatego na przykład ukryte samobójstwo, objawi się w wcześniej czy później. Dalej się nie bronię :) nie po to się pisze, żeby potem przekonywać kogoś do tego argumentami. Książka się broni lub nie. Dzięki Agata za poświęcony czas lekturę. Napiszę kiedyś coś mniej obyczajowego:) xxxx

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale tu się nie ma z czego broić :D Ja pojmuję zamysł, ale odbiór postaci to bardzo indywidualna sprawa i ma to związek charakterem odbiorcy 😀. Ja postąpiłabym inaczej i przez to nie czuję nici porozumienia z Różą, ale to nie znaczy, że nie widzę tu Twojego zamysłu i konsekwencji w poprowadzeniu postaci Róży. O uwikłaniu słyszałam na studiach (resocjalizacja)...dla mnie to też pewnego rodzaju samospełniające się proroctwo - mam na myśli przeszłość Róży, brak psychoterapii (nie pamiętam czy było tam o tym wspomniane ale chyba nie), brak zaufania do męża, aby mu to wyznać, co w konsekwencji zrobiło z niej takiego, a nie innego człowieka. To nie zarzut, to po prostu moje spostrzeżenie.

      Usuń
  3. Mnie także okładka nie przekonuje, i szczerze powiedziawszy tego typu rysunki także (nie mogę odmówić talentu p. Agnieszce, bo go ma, ale mnie nie przekonuje). Bardziej podobają mi się dopieszczone rysunki niż szkice zawarte w książce. Nie wiem czy zdecyduję się na jej lekturę, czas pokaże.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jedna z tych książek, które zyskują na żywo. A grafika w środku, łącząc się z tekstem, robi fajne wrażenie.

      Usuń